• cel

    „Dzieciom trzeba dać odrobinę człowieczeństwa , ale śmiem wątpić abyś, po pokazie takiej pychy zrozumiał…….. ta reszta jest na razie nie istotna (o co na tym blogu biega.)

    I tak też się stało , nie zrozumiałeś sedna sprawy. Tak mają ludzie ze spieniężonymi sumieniami o chorobliwej i „schorowanej wyobraźni” życiowej. Rotschid był jedynie przykładem i pułapką jednoczesnie ,w która wpadłeś jak przsłowiowa śliwka w kompot.

    Chciwość i w konsekwencji niezaspokojona zachłanność to zasadnicze cechy ludzi od Rotschilda do kreta na kretowisku , który zaśpiwuje się w myślach pioseneczką znanego góraskiego teamu śpiewaczego na góralską nutę „tam na razie jest ściernisko, a tam gdzie to kretowisko, będzi stał mój bank.” Głowy wypełnione szeleszczącymi banknotami i brzęcząca monetą najlepiej w złocie, zastąpiły takim ludziom mózgi.

    A Przyroda domaga się equilibrium ,czyli swojego naturalnego stanu pod każdym względem, wtedy jest w niej dobrze.

    I na koniec E.Fromm:Islandczycy sprawili, że rząd, który Aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie „przerabianym” przez Grecję, podał się w komplecie do dymisji! Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii.

    Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania.

    Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione? Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: Co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii?

    Oto krótka chronologia faktów:

    • Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii,Glitnir Banku, w wyniku czego giełd zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju.

    • Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu,a następnie przedterminowe wybory.

    Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent.

    W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji.

    • Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie.

    • Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu.

    W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii.

    W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co „przerobionej lekcji”. W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej „25″ – poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej – była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią „Magna Carty”.

    Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu? Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym? Oczywiście – NIE! W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz niezależności narodowej i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając się Systemowi.

    Minimum tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego „legendę” przekazywaną z ust do ust.

    „Celem naszego życia nie powinno być posiadanie bogactw, lecz bogactwo bycia.”

    Moje obawy co do zrozumienia są jak na razie niezmienne.

    Chociaż jak mawiał klasyk , „nie masz nic pewniejszego nad zmianę”, powiało optymizmem.


    votre commentaire
  • „Natomiast podatku spadkowego chcą ci , ktorzy żadnego spadku nie zostawią oraz ci , ktorzy żadnego spadku nie otrzymają .

    Punkt widzenia zalezy od pun ktu siedzenia. Nic nowego.”

    Oczywiście pisze ma do tego prawo.

    Niby to sprężyna z tym podatkiem spadkowym, ale jako jego zwolennik (podatku)zabiorę głos ponownie,

    Pisałem już jakiś czas temu o prawdopodobnych motywach które przyświecają idei podatku.

    W skrócie przypominam.

    Z nagromadzonym majątkiem można się obejść na rożne sposoby.

    Ja wyszczególniłem trzy:

    -przekazuje swemu prawnemu następcy (dzieci)

    -bawię się w sybarytę, czyli przejadam zanim zejdę z tego świata

    -udostępniam w formie podatku państwu, a ono tym, którzy jego zdaniem takiej pomocy najbardziej potrzebują w danym momencie.

    Mój wybór padł na tę ostatnia możliwość. Uzasadniałem to moralnością do której się odwołuje i wizją społecznej harmonii.

    Wszystko tylko nie rewolucje.Warstwy wyższe rozmnażają się „oszczędniej”, na ogół.

    Zawierają małżeństwa w podobnej sobie sferze, kumulując majątki przez pokolenia, czy ich dziesiątki.

    Efektem jest dominująca pozycja w wielu krajach tzw. „starych pieniędzy”.

    Efekt to kontrola kraju przez kilka, kilkanaście rodzin.

    Przykład- kraje latynoamerykańskie.

    Skutek- powszechna nędza i tworzenie prawa pod interesy tych rodzin.

    W długiej perspektywie- do której Europejczycy raczej nie przywykli- skutki są katastrofalne.

    Następuje stagnacja i zawłaszczenie kraju przez wąską elitę.

    Rozwalić taki układ może jedynie rewolucja.

    Majątek daje władzę i wpływy polityczne.

    Szacowny Blackey zdaje się nie rozumieć tego, co udowodnił Piketty.

    Jego małe, prywatne interesiki, chęć ochrony własnego dorobku, przekazanie go potomnym, nie sa problemem.

    Gdyby został Radziwiłłem, Zamoyskim, stanowiłyby spory problem dla kraju i jego mieszkańców.

    Zaczynając jako rębajły stojące na czele głodnych łupów watah, kumulując dobra wszelkimi metodami, po kilkuset latach spowodowali upadek kraju…….

    Współczesne elity idą dokładnie tą samą drogą.

    W perspektywie, skończą dokładnie tak samo.

    Podcinając gałąź na której siedzą…..

    Przypuszczam, że psychologicznie jest to nie do uniknięcia.

    Władza i pieniądze deprawują, odrealniają, tworzą bańkę izolującą od rzeczywistości.

    I co najgorsze, zapewniają bezkarność, swoisty immunitet wobec wymiaru sprawiedliwości.

    A propos siedzenia – me narzekam.


    votre commentaire



    Suivre le flux RSS des articles
    Suivre le flux RSS des commentaires